Facebook Instagram Youtube

Dalmacja - Perła Chorwacji

28.05.2022

-„Jak pięknie jest rano, gdy jeszcze nie wszystko się stało i wszystko może się
stać, tylko brać..." - 
Agnieszka Osiecka
 

Wypływamy łodzią nurkową o świcie, z przystani usytuowanej przy centrum nurkowym w okręgu Okrung Gorne, niedaleko Trogiru. W okolicy znajduje się  ponad trzydzieści najciekawszych miejsc do nurkowania w środkowej Dalmacji. Oddalone są 15 do 80 minut podróży szybką łodzią od centrum nurkowego, które oferuje zarówno całodniowe jak i krótsze wycieczki nurkowe, wszystko zależy od preferencji gości.
 

Łódź sunie z lekkością  po  nieruchomej tafli wody, gładkiej jak aksamit, chłonę ten spokój wszystkimi zmysłami i delektuję się jak najpyszniejszym deserem. Z każdą chwilą co raz bardziej oddalamy się od przystani, kamienistych jasnych plaż i białych domów pokrytych czerwonymi dachówkami, które spływają  kaskadami do samej linii brzegowej. Po długiej przerwie w podróżowaniu znowu jestem na pełnym morzu, w swoim żywiole, w drodze na nurkowanie. Promienie słońca tańczą na mojej twarzy, a wiatr plącze włosy. Siedzę na dziobie łodzi i wdycham zapach morza, upajam się uczuciem prawdziwej, niczym nie zakłóconej wolności. Z dala od  środków masowego przekazu.... czuje się naprawdę szczęśliwa. Odnoszę wrażenie, że minęły lata świetlne od momentu, kiedy ostatni raz nurkowałam w ciepłych morskich wodach. Dynamicznie zmieniająca się sytuacja na świecie związana z COVID 19  „zmusiła" nas wszystkich abyśmy ograniczyli podróże do minimum, albo w ogóle z nich zrezygnowali. Wspomnieniami wracam do czasów, kiedy wszystko było możliwe. Izolacja w której przyszło nam żyć sprawiła, że siłą rzeczy zaczęliśmy  przewartościowywać nie tylko nasze życie, ale również sposób w jaki postrzegamy świat, naturę i innych ludzi.  Staliśmy się bardziej wrażliwi i znacznie chętniej pomagamy innym. Każdy z nas na swój sposób uczy się adoptować do nowej rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Dlatego tym bardziej doceniam fakt, że jestem w Chorwacji z grupą fantastycznych osób, które tak samo jak ja tęskniły za morzem, nurkowaniem i wspólnie spędzonym czasem. Mahatma Ghandhi miał rację mówiąc, że: Wolność To stan umysłu.
   

Płyniemy w kierunku wyspy Solta, trzynastej co do wielkości chorwackiej wyspy, usytuowanej na morzu Adriatyckim. Otaczają ją małe, szmaragdowe zatoczki i kamieniste malownicze plaże, porośnięte sosnami, które nie tylko  urozmaicają krajobraz, ale również dają schronienie licznym stworzeniom w  tym cykadom, które uznawane są na świecie za najgłośniejsze owady. Dorosłe samce chcąc zwabić partnerkę wydają odgłosy, które przekraczają 120 dB, są tak głośne, że zagłuszają pracę silników łodzi wpływających do portu.
  

Kapitan cumuje łódź w pobliżu wyspy, po czterdziestu minutach dotarliśmy na pierwsze miejsce nurkowe, słynące z niewielkiej, ale jakże pięknej podwodnej jaskini z sucha komorą w środku.  Ubieram się w bieliznę termiczną, zakładam suchy skafander jest sierpień. Temperatura powietrza przekracza 35C, a wody waha się pomiędzy 23C, a 24C. Większość osób nurkuje w piankach 5 mm, ale ja szybko się wychładzam w wodzie, dlatego dla komfortu termicznego zabrałam suchy skafander oraz kaptur.
  

Wkładam automat oddechowy do ust, naciskam przycisk upustowy na inflatorze i zanurzam się w skąpanym słońcem Adriatyku. Powoli przenikam do innego świata, pełnego magii, ciszy i spokoju. Świata, który skrywa w sobie mnóstwo tajemnic, czasami bywa kapryśny i musimy walczyć z prądami, a innym razem jest łagodny, spokojny, gotowy, aby opowiedzieć nam swoją historię...
Opadam powoli jak ptak, który zniża się do lądowania i obserwuje wszystko z góry, wizura jest fenomenalna, przekracza 40 m, patrzę w dół i widzę granice, gdzie łagodny błękit przechodzi w ciemny granat. Płynę wzdłuż opadającej skalnej ściany porośniętej różnorodnymi koralowcami, gąbkami o nieregularnych kształtach i intensywnych kolorach.  Zazwyczaj przybierają formę podłużnych trąbek i wyrastają z podłoża.  W licznych zagłębieniach skalnych chowają się granatowo - czerwone wieloszczety wędrujące. Mają podłużny kształt, przypominają włochate gąsienice, a ich cylindrowe ciała składają się z ponad stu segmentów i są pokryte szczecinką, która mocno parzy. Nie tylko wieloszczety dobrze czują się w morzu śródziemnym, ale również różowo - pomarańczowe mszywioły, które najczęściej występują w postaci kulistych gałązek, porastając zacienione podwodne skały. Na płaskim dnie napotykamy również ukwiały, egzystują pojedynczo i są bardzo intensywnie ubarwione co sprawia, że stanowią niezwykły obiekt do fotografowania.  Poniżej trzydziestego piątego metra zobaczyć można czerwone gorgonie, a nieco wyżej żółte. Wyglądają jak pięknie rozłożone, koronkowe wachlarze. 
  

W Dalmacji możemy zobaczyć wszystko to co ma do zaoferowania Morze Śródziemne min.: homary, ośmiornice, ławice ryb, koniki morskie, jeżowce, rozgwiazdy, wszelkiego rodzaju mięczaki, ślimaki nagoskrzelne, wraki, wąwozy i jaskinie. Nurkowałam w Chorwacji wielokrotnie i za każdym razem odkrywam ją na nowo.
  

Po zakończonym nurkowaniu płyniemy do Maslinicy, małej miejscowości na wyspie Solta. Istny raj skąpany w popołudniowym słońcu. Wpływamy do przystani jachtowej, która wydaje się być mała, ale cumują w niej zarówno małe łodzie nurkowe jak i piękne luksusowe jachty pokryte chromem i lakierowanym drewnem. Przystań jest ukwiecona, różowe i białe  bugenwille przyciągają kolorowe motyle, w tym pazia królowej jednego z najpiękniejszych przedstawicieli tego gatunku.

Miasteczko  wygląda jak z bajki, niska zabudowa z jasnego kamienia, urokliwe kawiarenki w pierwszej linii brzegowej oferujące nie tylko wyborną kawę, ale i lody, które najlepiej smakują w towarzystwie przyjaciół.  Restauratorzy zapraszają na świeże owoce morza, ryby i pizzę z pieca podawaną z oliwą i ziołami. Małe sklepiki, a raczej galerie oferują rękodzieła, obrazy i biżuterię, którą chętnie kupują turyści.  Mamy w Maselnicy swoją ulubioną kawiarnię na końcu cypla z widokiem na morze, gdzie zawsze odpoczywamy, delektujemy się pysznym cappuccino i lodami, a później zażywamy kąpieli morskich oraz słonecznych. 
  

Po przerwie powierzchniowej wypływamy na drugie nurkowanie, miejsce nurkowe oddalone jest od wyspy Solta około 15 minut płynięcia łodziom, która zatrzymuje się przy skalistej wysepce, na której w samym centrum stoi mała, zielona latarnia morska. Kapitan zapewnia, że w tym miejscu zobaczymy żółte i brązowe koniki morskie oraz bomby pozbawione zapalników z czasów II wojny światowej. Matka natura przyjęła je do siebie, pozwalając, aby koralowce obrosły metalowe pociski. Spoczywają na dnie pośród morskich, długich traw. Niczym relikwie dawnych czasów przypominają, że nie zawsze było tu tak spokojnie. Podczas tego nurkowania na około szóstym metrze napotykamy żółte i brązowe koniki morskie, które są znacznie większe niż te które widzieliśmy nurkując wcześniej np. na Filipinach. Trzeba mieć mnóstwo szczęścia, aby je wypatrzeć. Te dwa osobniki znalazły schronienie przed drapieżnikami pośród rafy. Koniki morsie nie pływają zbyt dobrze, pomimo że są rybami, dlatego chowają się i starają jak najlepiej ukryć przed swoimi wrogami.
Dopiero obserwując to co nas otacza, zaczynamy pojmować naturę podwodnego świata, który kryje w sobie tak wiele piękna i tajemnic. Nie ma tu miejsca na pośpiech, nerwowe spoglądanie na zegarek czy zamartwianie się. Nurkowanie pozwala osiągnąć wewnętrzną równowagę i spokój.

  

Do centrum nurkowego przypływamy późnym popołudniem, płuczemy sprzęt w słodkiej wodzie i wracamy do apartamentów z widokiem na morze. Wieczorem, kiedy słonce chyli się ku zachodowi, jedziemy na kolację do Trogiru. Miejsca, gdzie nowoczesność przenika się z tradycją. Starówka tego uroczego, portowego miasta usytuowana jest na wyspie, aby do niej dotrzeć wystarczy przejść przez most, z którego rozpościera się niesamowity widok na stare miasto, wpisane na Listę Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego Unesco.  Zabytkowa Starówka zbudowana jest z jasnego kamienia i prowadzi do niej ogromna, brama. Rozciąga się wąskimi uliczkami, wyłożonymi jasnym kamieniem z licznymi butikami, restauracjami i kawiarniami pod gołym niebem. Z zabytkowych   balkonów zwisają kaskady kolorowych kwiatów, a leniwe koty wygrzewają się na murach.  Powoli kawiarnie i restauracje zapełniają goście, my również zajmujemy miejsca w naszej ulubione „Lawendowej" restauracji.  Nie musieliśmy rezerwować wcześniej stolików ze względu na małą ilość turystów, co nie jest normalne o tej porze roku. Potrzebowaliśmy tych wspólnych chwil jak tlenu do oddychania. W tak krótkim czasie zmieniło się tak wiele...
Podążając za słowami Ajahn Brahm buddyjskiego mnicha, który mówi: To również przeminie..., zarówno dobre jak i złe rzeczy w naszym życiu przemijają. Nic nie jest stałe i dane nam na zawsze. Dlatego cieszmy się z małych rzeczy, praktykujmy wdzięczność i doceniajmy każdą chwilę.